Header

Seryjny morderca z Chicago: John Gaca ma na sumieniu co najmniej 33 osoby

John Wayne Gacy to jeden z najbardziej bezwzględnych zabójców seryjnych w historii współczesnej kryminalistyki. Pochodzący z polonijnej rodziny i mieszkający pod Chicago John Gaca, bo tak brzmi jego rodowe nazwisko, ma na koncie co najmniej 33 ofiary, którymi padali nastoletni chłopcy lub młodzi mężczyźni. Przed śmiercią byli brutalnie torturowani i wykorzystywani seksualnie przez zboczeńca. Prawdziwa liczba jego ofiar może nawet przekraczać setkę. A szczątki wielu z nich nie zostały jeszcze pozytywnie zidentyfikowane. W tej makabrycznej i wciąż rozwojowej sprawie aż roi się od polskich nazwisk. Wiele z nich na pewo pozstaje jeszcze nieznanych, gdyż Gaca obracał się często w polskich środowiskach metropolii chicagowskiej. Identyfikacja udała się ostatnio w odniesieniu do 16-letniego Jamesa “Jimmie” Haakensona, który zaginął 40 lat temu, mając ostatni kontakt właśnie z “polskim klaunem”.
W sprawie tej, wciąż istnieje jeszcze wiele nierozwiązanych zagadek. Kryminolodzy zastanawiają się np., jak to się stało, że solidni i stateczny biznesmen, ojciec i mąż, działacz polityczny i społeczny, będący nawet marszałkiem polonijnej Parady 3 Maja w Chicago i występujący dla dzieci “klaun Pogo”, przez tak długi czas kontynuował morderczy proceder. Dlaczego podstępnie obezwładniał swe ofiary kajdankami, by następnie, po gwałcie i zamordowaniu, zakopać ciała w podpiwniczeniu własnego domu? I wreszcie, kto pomagał mordercy, który przecież sam nie byłby chyba w stanie dokonywać wszystkich tych makabrycznych zbrodni?
Gdy do redakcji chicagowskiego tygodnika polonijnego “EXPRESS” wszedł nasz rodak – John Fisher z Chicago, nikt nie spodziewał się, że ma do przekazania sensacyjną wiadomość.
-Jestem niedoszłą ofiarą Johna Gacy – powiedział po prostu. -Tego seryjnego mordercy, który przed laty, w wyjątkowo bestialski sposób zabijał chłopców i młodych mężczyzn.
John nie musiał jednak przedstawiać całej sprawy. Wielokrotnie już pisano bowiem o tym seryjnym zabójcy polonijnym z Chicago, który w latach siedemdziesiątych XX w., swymi odrażającymi zbrodniami terroryzował miasto i całą Amerykę. Nadal zresztą terroryzuje zza grobu, po swej śmierci w więzieniu, gdzie po niezliczonych apelacjach i przedłużaniu procesu, ostatecznie wykonano wyrok w Stateville Correctional Center, przez wstrzyknięcie trucizny, w 1994. Nieznana pozostaje bowiem tożsamość wielu ofiar. I z niemal stuprocentową pewnością przypuszcza się, że – wbrew oficjalnym danym – Gacy miał na sumieniu znacznie więcej, niż przypisywane mu 33 zabójstwa. A kolejne badania, ekshumacje i poszukiwania mogą to tylko potwierdzić.
Ostatnio podano kolejną szokującą informację. Na podstawie zbadanych dokładniej szczątków, znalezionych pod domem, zamieszkałym niegdyś przez “polskiego klauna” stwierdzono, że jedną z jego ofiar jest na pewno James “Jimmie” Haakenson. Miał 16 lat, gdy przed 40 laty zaginął bez śladu, mając wcześniej bezpośredni kontakt z Gacą.
Ta wiadomość upewniła Johna Fishera, że sam otarł się o śmierć. Zdał sobie z tego w pełni sprawę dopiero po latach. Wtedy, w 1978 był nastolatkiem. I – jak wielu kolegów – rozglądał się za jakąś pracą. Po zetknięciu z Gacą, zdecydował się jednaka nie przyjmować jego oferty zatrudnienia. I dziś wie już, że najwyraźniej była to decyzja na wagę życia.
Inni jednak nie mieli tyle szczęścia. W tym – Polacy: Butkowicz, Szyc, Godzik. I wielu, wielu innych…
(Więcej – w sensacyjnym reportażu w 32. wydaniu chicagowskiego tygodnika “EXPRESS”)

1