Prokurator federalny w Chicago chce zapewnić wyborcom możliwość bezpiecznego udziału w wyborach. Apeluje o zgłaszanie przypadków zastraszania

Prokurator federalny w Chicago poinformował, że jego urząd wdraża plan ochrony wyborców przed „zastraszaniem lub ingerencją” w trakcie wyborów środka kadencji. Odbędą się one w najbliższy wtorek, 3 listopada.

 

Prokurator federalny Andrew Boutros przekazał, że w obliczu obaw o bezpieczeństwo głosujących oraz samych wyborów, obywatele USA mogą bezpośrednio zgłaszać do jego urzędu wszelkie nieprawidłowości, w tym przypadki oszustw czy zastraszania wyborców. „Wyborcy muszą mieć możliwość oddania głosu bez ingerencji czy zastraszania, a ich głosy muszą zostać policzone w ramach wolnych, uczciwych i rzetelnych wyborów” – stwierdził Boutros w wydanym oświadczeniu. Poinformował też, że jego urząd uruchomił specjalną linię telefoniczną 312-469-6157, za pośrednictwem której można zgłaszać podejrzenia dotyczące niezgodnych z prawem działań wyborczych.

REKLAMA
Reklama

Dodał, że asystenci prokuratora federalnego oraz pozostali pracownicy urzędu będą monitorować zgłoszenia i „podejmować stosowne kroki”. Ogłoszenie Boutrosa pojawia się w czasie, gdy Demokraci oraz niezależne organizacje monitorujące proces wyborczy planują szeroko zakrojoną obecność w lokalach, w których odbywa się głosowanie. Działania te wynikają z obaw, że prezydent Donald Trump może wykorzystać rozległe zasoby rządu federalnego, aby wpłynąć na przebieg wyborów środka kadencji – wyborów, które mogłyby znacząco utrudnić mu sprawowanie urzędu w ciągu ostatnich dwóch lat jego prezydentury. Nie będą tam jedyni.

Zakrojona na szeroką skalę inicjatywa ochrony wyborów, prowadzona przez środowiska lewicowe w ramach której planuje się skierowanie do pracy dziesiątek tysięcy obserwatorów napotka największy w historii program monitorowania wyborów realizowany przez departament sprawiedliwości USA, a także działania obserwatorów wywodzących się z grup sprzyjających partii republikańskiej. Może to doprowadzić do sytuacji, jakiej w nowoczesnych procesach wyborczych jeszcze nie było.

Działania podejmowane przez środowiska demokratyczne oraz organizacje pozarządowe obejmują szkolenie wolontariuszy, mających czuwać w pobliżu lokali wyborczych i zgłaszać wszelkie niepokojące zdarzenia. W skład tej sieci wchodzą zarówno uznane organizacje kontrolujące procesy demokratyczne, takie jak Common Cause czy American Civil Liberties Union (ACLU), jak i rzesze wolontariuszy zmobilizowanych przez struktury partii demokratycznej na szczeblu stanowym, liderów politycznych z Kongresu Stanów Zjednoczonych, ogólnokrajowe grupy aktywistów oraz organizacje stawiające sobie za cel ochronę demokracji. Dotyczy to również Illinois, gdzie koalicja organizacji broniących praw wyborczych przygotowuje setki przeszkolonych osób, które będą obserwować lokale wyborcze i zgłaszać wszelkie podejrzenia naruszeń praw wyborczych.

Grupa ta w skład której wchodzą m.in. Chicago Lawyers Committee for Civil Rights, Chicago Votes, Common Cause Illinois, Illinois Coalition for Immigrant and Refugee Rights, League of Women Voters of Illinois oraz League of Women Voters of Chicago zapowiedziała, że ​​jej wolontariusze będą obecni w lokalach wyborczych i w ich pobliżu. Ich zadaniem będzie identyfikowanie oraz zgłaszanie przypadków zastraszania wyborców, prowadzenia agitacji wyborczej lub prób zakłócania procesu głosowania. „Nie chcemy, aby ktokolwiek z wyborców pozostał w dniu wyborów w domu z obawy o własne bezpieczeństwo lub z powodu lęku, że jego prawo do oddania głosu zostanie zakwestionowane” – stwierdziła Becky Simon, przewodnicząca organizacji League of Women Voters of Illinois. „Najważniejsze, aby 3 listopada wszyscy uprawnieni wyborcy udali się do urn i zagłosowali” – podkreśliła.

Jak poinformowała Jane Kleeb, wiceprzewodnicząca Komitetu Narodowego Partii Demokratycznej (DNC), stowarzyszenie stanowych komitetów tej partii powołało specjalną jednostkę ds. cyberbezpieczeństwa – pierwszą tego typu inicjatywę, w której skład weszli byli funkcjonariusze CIA i FBI. Zespół ten będzie monitorował i zgłaszał przypadki dezinformacji w Internecie, w tym materiały typu „deepfake” tworzone przy użyciu sztucznej inteligencji. Jednocześnie demokratyczni burmistrzowie, prokuratorzy stanowi oraz sekretarze stanowi przeprowadzają ćwiczenia symulacyjne, podczas których analizowane są najgorsze możliwe scenariusze – na przykład nagłe pojawienie się funkcjonariuszy Urzędu ds. Imigracji i Ceł (ICE) w lokalach wyborczych czy próby przejęcia kart do głosowania i sprzętu wyborczego. Choć Donald Trump nieustannie wysuwa bezpodstawne oskarżenia o fałszerstwa wyborcze, przedstawiciele administracji oraz wojska zapewniają, że nie planują wysyłania agentów imigracyjnych ani żołnierzy do miejsc głosowania.

Władze Chicago i powiatu Cook od miesięcy apelują do mieszkańców, aby przed udaniem się do lokalu wyborczego przygotowali odpowiedni plan. Przypomnijmy, że od 19 października możliwość wczesnego głosowania w Chicago została rozszerzona na wszystkie 50 okręgów wyborczych (tzw. wards). Mieszkańcy miasta mogą oddać głos przed terminem w dowolnym wyznaczonym do tego punkcie, niezależnie od miejsca zamieszkania. W dniu wyborów głos można oddać w jednym z 50 punktów wczesnego głosowania, w głównym centrum wyborczym w śródmieściu Chicago (tzw. supersite) lub w lokalu wyborczym przypisanym do danego okręgu. „Wiemy również, że kwestie bezpieczeństwa wyborów zaprzątają myśli wszystkich” – powiedziała na początku tego miesiąca Marisel Hernandez, przewodnicząca komisji wyborczej w Chicago (Chicago Board of Election Commissioners). „Jesteśmy przygotowani i dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić Państwu bezpieczeństwo, niezależnie od tego, w jaki sposób zdecydują się Państwo zagłosować” – zapewniła.

 

BK