
Projekt budżetu burmistrza Chicago. Brandon Johnson planuje zaciągnąć nową pożyczkę i wprowadzić nowy podatek
Burmistrz Brandon Johnson przedstawił w środę projekt budżetu na 2027 rok. Opiewa na 17,6 miliarda dolarów. Ujęto w nim deficyt na ponad 882 miliony dolarów.
Plan wydatków zakłada wprowadzenie nowego podatku od przedsiębiorstw (tzw. head tax), zwiększenie nakładów na przeciwdziałanie przemocy oraz inwestycje w mieszkalnictwo i usługi publiczne. Propozycja ta może stać się przedmiotem sporu w Radzie Miasta. Radni muszą zatwierdzić budżet do 31 grudnia. Administracja Johnsona nazywa to „budżetem sprawiedliwego udziału” (Fair Share Budget).
Propozycja zakłada nowe wydatki w wysokości 131,5 miliona dolarów. Przewiduje też dodatkowe 7 milionów dolarów na programy przeciwdziałania przemocy w społecznościach lokalnych, w tym środki na zatrudnienie 390 pracowników terenowych (street outreach workers) oraz 50 osób zajmujących się utrzymywaniem pokoju wśród młodzieży. Budżet na 2027 rok zakłada również otwarcie nowej miejskiej przychodni zdrowia, przeznaczenie 30 mln dolarów na biblioteki publiczne oraz 100 mln dolarów na mieszkalnictwo i pomoc osobom bezdomnym. W propozycji wskazano także oszczędności i redukcje kosztów na łączną kwotę 120 mln dolarów.
Zgodnie z planem, uruchomione zostaną środki w wysokości 500 mln dolarów w ramach mechanizmu finansowania opartego na przyroście podatków (TIF – Tax Increment Financing), z czego 285 mln dolarów trafi do Chicagowskich Szkół Publicznych (CPS). Choć we wrześniu Johnson deklarował, że tego nie zrobi, teraz proponuje zaciągnięcie pożyczki w wysokości 480 mln dolarów na pokrycie ugód związanych z przypadkami niewłaściwego postępowania funkcjonariuszy departamentu policji Chicago (CPD).
Jednym z głównych punktów spornych będzie prawdopodobnie propozycja podatku od liczby zatrudnionych w przedsiębiorstwach, czyli rozwiązania, które administracja burmistrza określa mianem „podatku od sprawiedliwego pracodawcy” (Equitable Employer Tax). Zgodnie z tą propozycją, firmy zatrudniające ponad 125 pracowników musiałyby płacić 25 dolarów miesięcznie za każdego zatrudnionego. Projekt przewiduje również możliwość uzyskania zwrotu części kosztów przez przedsiębiorstwa, które zatrudniają pracowników z obszarów historycznie niedoinwestowanych.
„Każde dziecko, w każdej dzielnicy, zasługuje na miasto, które inwestuje w jego przyszłość i właśnie to założenie stanowi fundament budżetu, który dziś zaprezentowałem” – powiedział Johnson. „Mój budżet na 2027 rok gwarantuje, że każdy mieszkaniec Chicago otrzyma sprawiedliwy udział w inwestycjach, usługach i możliwościach, które stanowią o charakterze naszego miasta. Środki na ten cel pochodzą z odpowiedzialnych cięć wydatków przy jednoczesnym zachowaniu kluczowych usług oraz z zobowiązania zamożnych korporacji do wniesienia sprawiedliwego wkładu” – podkreślił Johnson.
Przypomnijmy, że podatek od liczby zatrudnionych pracowników był już wcześniej proponowany przez burmistrza, jednak Rada Miasta go odrzuciła. Gubernator JB Pritzker również stwierdził, że nie poprze tego rozwiązania. Szacuje się, że proponowany podatek – wynoszący 25 dolarów miesięcznie za każdego pracownika i mający objąć firmy zatrudniające powyżej 125 osób – przyniósłby nieco ponad 101 milionów dolarów dochodu. Pracodawcy prowadzący działalność na obszarach o niekorzystnej sytuacji społeczno-ekonomicznej mogliby liczyć na ulgę podatkową.
Niektórzy radni już dają do zrozumienia, że propozycja ta nie ma szans powodzenia. Radny Bill Conway z 34. okręgu stwierdził, że Chicago potrzebuje tworzenia nowych miejsc pracy, a nie odstraszania inwestycji i hamowania wzrostu gospodarczego. Brandon Johnson proponuje również podniesienie miejskiego podatku od zakładów online do 20% i plan ten ma przynieść 37 milionów dolarów. Wśród swoich pozostałych planów podatkowych burmistrz zamierza rozszerzyć podatek od toreb plastikowych tak, aby objął on również „odpady opakowaniowe”, co ma przynieść szacunkowo 9 milionów dolarów do kasy miasta.
Johnson proponuje również podniesienie podatków od dzierżawy mienia ruchomego, mimo że obowiązujące prawo zamraża stawkę tego podatku na obecnym poziomie do 2028 roku. Podwyżka miałaby objąć wynajem pojazdów i sprzętu, przy czym Johnson zaznaczył, że chciałby obniżyć podatek dla branży produkcji filmowej. Szacuje się, że propozycja ta przyniesie 234 miliony dolarów dochodu. Jednocześnie, w obliczu poważnych obciążeń finansowych, z jakimi mierzą się miasto i powiat Cook w związku z pozwami dotyczącymi niewłaściwego postępowania policjantów w tym sprawami z udziałem byłego detektywa CPD Reynaldo Guevary, Johnson wnioskuje o emisję obligacji o wartości 480 milionów dolarów na pokrycie kosztów tych ugód.
W obliczu trudnej sytuacji finansowej miasta Johnson proponuje oszczędności rzędu 34 mln dolarów na kosztach personelu oraz kolejne 10,7 mln dolarów z tytułu ograniczenia wydatków innych niż osobowe w poszczególnych departamentach. Propozycja budżetu pojawia się na pięć miesięcy przed wyborami na urząd burmistrza Chicago. W swoim wystąpieniu Johnson podziękował również swoim zwolennikom, podkreślił własne osiągnięcia, a także odniósł się do prezydenta Donalda Trumpa oraz – jego zdaniem – wpływu, jaki administracja Białego Domu wywarła na rodziny w Chicago. W ubiegłym roku chicagowscy radni przyjęli własny budżet bez zgody Johnsona i już zasygnalizowali, że są gotowi ponownie postąpić w ten sposób.
BK

