Header

Polonijny lekarz z Michigan chce pozostać w USA

Dr. Nieć walczy o ułaskawienie, wszystko w rękach gubernatora…

Na nowo odżywa głośna historia dr. Łukasza Niecia w Michigan. Za grzechy wczesnej młodości – stanął on w obliczu deportacji do Polski, posiadając od blisko 40 lat jedynie “zieloną kartę” i kilka konfliktów z prawem. Po aresztowaniu i krótkim pobycie w więzieniu, dr Nieć stara się o ułaskawienie z rąk gubernatora. Zniesienie kryminalnych grzechów polonijnego lekarza daje mu jedyną szansę dalszego pobytu w Stanach, zagrożonego notowaniami przestępczymi naszego rodaka. Dr Nieć właśnie stanął przed stanową komisją do spraw ułaskawień. Jak wypadł?
Przypomnijmy najpierw fakty. Dr Łukasz Nieć przybył do Stanów w 1979, jako 5-letni chłopiec, z rodzicami-lekarzami i z siostrą. Cała rodzina szybko otrzymała prawo stałego pobytu. O ile rodzice i siostra zdobyli w końcu obywatelstwo USA, o tyle Łukasz pozostał przy “zielonej karcie”, na Teraz twierdzi, że
sam zaniedbał sprawę.
Najpierw zajęty był nauką w liceum i studiami medycznymi. A potem musiał zaopiekować się rodziną. Zaczął pracować jako internista w szpitalu w Kalamazoo w Michigan. I “jakoś tak mu zeszło…”.
Skandal wybuchł 16 stycznia 2018, gdy dr Nieć został… aresztowany przez służby imigracyjne, gdy odprowadzał córkę do szkolnego autobusu, przed rodzinnym domem. Jak twierdzą agenci Immigration and Custom Service, Polak miał zachowywać się agresywnie i arogancko wobec interweniujących funkcjonariuszy.
Podobno zatrzymanie – jak twierdzi sam zainteresowany – było spowodowane donosem. Najprawdopodobniej od byłej żony Niecia, pracującej jako pielęgniarka w tym samym szpitalu, z którą się rozstał, wybierając inną partnerkę życia. Była żona wniosła też do sądu oskarżenie, że Nieć miał znęcać się nad ich nieletnią córeczką. M.in. gryząc małą dziewczynkę.
Późniejszy sąd nie potwierdził wprawdzie tej wersji zdarzeń, ale samo zgłoszenie wystarczyło, by 43-letnim
Nieciem zainteresowały się służby socjalne, policja i “immigration”.
I te ostatnie wyciągnęły na jaw grzechy młodości polonijnego lekarza. I w jego przeszłości doszukano się wielu zderzeń z prawem. Doliczono się aż 18 takich zdarzeń, z których zdecydowana większość przypadała na wczesne lata młodzieńcze naszego rodaka. W dwóch przypadkach został on nawet skazany, za wykroczenie. Co – z formalnego punktu widzenia – już jest wystarczającym powodem, by deportować nawet posiadacza “zielonej karty”.
Jeden z takich przypadków oceniano właśnie podczas posiedzenia stanowej komisji do spraw ułaskawień. Dr Nieć stanął przed nią 24 lipca. A więc w pół roku po tym, jak skierował wniosek do gubernatora Ricka Snydera o formalne darowanie mu przestępstw i wymazanie ich z personalnej kartoteki. Liczy na to, że tylko gubernatorski pardon pozwoli zatrzeć notowania kryminalne. Bez czego, nie ma szans na pozostanie w USA. I trzeba będzie wrócić do Polski. A więc do kraju, którego – jak twierdzi najbliższa rodzina oraz sam dr Nieć – petent kompletnie nie zna i nie rozumie.
Podczas przesłuchania przed gubernatorską komisją nawiązywano do kryminalnych spraw Polaka. A zwłaszcza do sytuacji z 1991. Wtedy to, w grudniu, 17-letni wówczas Łukasz, mieszkający z – już nieżyjącymi – rodzicami, otrzymał telefon od swojego kolegi. -Opłaci ci się, jak pojedziesz teraz z nami – miał namawiać kumpel.
Uczeń liceum zgodził się. I wkrótce zorientował się, że kolega, przy pomocy cudzej karty kredytowej, usiłuje podejmować pieniądze z bankomatów. Zatrzymywali się przy sklepach “7-Eleven”. I w każdym kolega wypłacał z bankomatu po 300 dolarów. Taki był limit wypłat. Za współpracę ze złodziejem, Nieć dostał 12,000 dolarów. I z tymi pieniędzmi wrócił do rodzinnego domu swej matki.
(Cały reportaż – w 32. numerze chicagowskiego tygodnika polonijnego “EXPRESS”)

1