
Kolejne podejrzane listy w biurach kongresmenów z okolic Chicago
Biura trojga kongresmenów z aglomeracji chicagowskiej w ciągu tygodnia drugi raz dostały podejrzaną przesyłkę. To część ogólnokrajowej fali listów wysyłanych przed wyborami 3 listopada do polityków i urzędów wyborczych.
W środę 21 października podejrzane listy trafiły do biur Jan Schakowsky w Skokie, Mike’a Quigleya w Chicago i Brada Schneidera w Lincolnshire. Na miejsce przyjechały policja, straż pożarna z ekipami chemicznymi oraz agenci FBI. Pracownicy wszystkich trzech biur nie otwierali kopert, tylko od razu zaalarmowali służby.
Pierwsza seria listów dotarła do tych samych biur kilka dni wcześniej, w piątek 16 października. Wtedy podejrzane przesyłki dostali także Robin Kelly i Raja Krishnamoorthi, a w kolejnych dniach biuro Delii Ramirez w West Chicago. Badania nie wykazały w kopertach niebezpiecznych substancji. W centrum Chicago podobne listy z białym proszkiem trafiły też do budynku Cook County i do siedziby stanowej komisji wyborczej, którą na krótko ewakuowano.
Według federalnej służby pocztowej (U.S. Postal Inspection Service) chodzi już o ponad 100 podejrzanych listów wysłanych do biur kongresmenów i urzędów wyborczych w 19 stanach. Śledztwo prowadzi FBI.
Co zrobić z podejrzaną przesyłką? Służby radzą: nie otwierać, nie potrząsać i nie ściskać koperty, delikatnie odłożyć ją na płaską powierzchnię, wyjść z pomieszczenia, zamknąć drzwi, umyć ręce wodą z mydłem i zadzwonić pod 911.
KN

